A

Pieniądze w rodzinie

 Ania Patejuk

Pieniądze są jednym z głównych powodów konfliktów między ludźmi, również w rodzinie. Jak nie wiadomo o co chodzi – chodzi o pieniądze. Niemal zawsze to powiedzenie się sprawdza. Według „Dziennika Zachodniego” z 2 lutego 2017 roku, problemy finansowe w rodzinie są jednym z dziewięciu głównych powodów rozwodów w Polsce. Zaraz obok niedochowania wierności małżeńskiej, nadużywania alkoholu, nagannego stosunku do członków rodziny, trudności mieszkaniowych, niezgodności charakterów, niedoboru seksualnego, dłuższej nieobecności współmałżonka oraz różnic światopoglądowych. Co więcej wskazuje się, że nieporozumienia na tle finansowym są jednym z głównych powodów rozwodów w początkowej fazie małżeństwa, szczególnie do dziesiątego roku jego trwania.

Jak się okazuje, nieporozumienia w tej materii mogą stać się wierzchołkiem góry lodowej, źródłem wielu napięć. Kiedy w małżeństwie bezpieczeństwo finansowe zostaje zachwiane inne rzeczy scalające związek wydają się być wówczas niewystarczalne. A zaczynać się może bardzo niewinnie. Od poczucia, że bardziej dokłada się do tych najprostszych wydatków, jak opłata za obiad w restauracji, kupno paliwa, chleba i coś do niego, aż po wypominanie sobie niższych zarobków czy kupno rzeczy z myślą o sobie samym. Zapomina się, że to co każdy z małżonków wprowadza do rodzinnego majątku jest wspólne. I teoretycznie i praktycznie wszystko jest wspólne. Poza tym małżonkowie pochodzą z różnych rodzin o różnych tradycjach i różnym sposobie zarządzania pieniędzmi. Posiadają odmienne oczekiwania i przekonania o zarządzaniu domowym budżetem. Jeżeli od samego początku nie ustali się w tej kwestii kluczowych zasad, to nasze przekonania zaczną nas ograniczać, a w konsekwencji zaczną się wzajemne obwiniania. A to droga donikąd.

Współcześni małżonkowie też są narażeni na życie instant. Szybko wpadają w pułapkę konsumpcjonizmu, materializmu. Wszystko należy mieć od razu. A niekiedy brakuje planu działania, ale takiego realnego. Niestety czasami wygląda to tak, że wydaje się tyle ile zarabia. A zarobki wcale nie są imponujące. To cecha „pokolenia Ikea”, gdzie wydaje się ogromne sumy na rzeczy, które nie zawsze od razu są nam potrzebne, albo wcale. Lubimy mieć okazję i z niej korzystać. A kiedy coś się zepsuje to natychmiast się wyrzuca, nie reperuje.

Głównym powodem problemów finansowych w rodzinach jest z pewnością brak znajomości kosztów naszego życia. Nie posiada się wiedzy na co przeznaczane są pieniądze. Zazwyczaj posiada się wiedzę tylko nad wydatkami stałymi, ale to właśnie wydatki tak zwane poboczne są źródłem problemu. Można mieć na nie wpływ, jeśli zacznie się je kontrolować. Żeby zrobić to właściwie przede wszystkim ważna jest klarowność i szczerość małżonków co do własnych zarobków i modelu zarządzania nimi. Wszystko wymaga uzgodnienia. Żeby nie dochodziło do wzajemnych waśni związanych z sytuacją, gdzie na przykład jedna osoba jest obciążona ciężarem utrzymania rodziny. To ważne by ustalić zawczasu, jak będzie wyglądało zarządzanie i zarabianie pieniędzy, kiedy dzieci są bardzo małe. Niestety zdarzają się sytuacje, gdzie małżonkowie ograniczają się nawzajem w tej materii. Na to mogą mieć też wpływ pewne uwarunkowania społeczne czy kulturowe. Czasem próbuje się utrudnić powrót matki do pracy, bądź wręcz przeciwnie wypycha się ją do pracy, ponieważ powinna w równej mierze dokładać się do utrzymania rodziny. Zdarzają się też przykre sytuacje, z powodu, że mężczyzna może miej zarabiać od swojej żony. Zapomina się, oprócz przypadku podpisania przez małżonków intercyzy, że wszystko w rodzinie jest wspólne. Wspólne powinny być decyzje ekonomiczne, decyzje o sposobie gromadzenia oszczędności. Każdy z małżonków powinien mieć równy dostęp do pieniędzy. Ponadto dobrze jest ustalić wszelkie wątpliwości związane z finansami, na co wydajemy, czy możemy pozwolić sobie na osobiste zakupy.

Pojawienie się nowego członka rodziny nie powinno być uwarunkowane zasobnością naszych portfeli. Niemniej jednak wielu rodziców tę decyzję determinuje od posiadanych zasobów finansowych. Jeszcze dwadzieścia czy trzydzieści lat temu, rodzice nie zastanawiali się nad powiększeniem rodziny w kategoriach finansowych. Było to czymś oczywistym by mieć więcej niż jedno dziecko. Wydawać by się mogło, że w sytuacji, kiedy wspólnie i racjonalnie podchodzi się do ustalania budżetu domowego, temat pieniędzy nie będzie ograniczeniem w planowaniu rodziny. Owszem niczego nie można zaplanować i założyć z góry. Życie czasem mocno weryfikuje nasze plany. Dobrze też być przygotowanych i na takie niespodziewane sytuacje. W tym z pewnością pomocne będą oszczędności. Jednak wiadomo, że nie zawsze da się odłożyć tyle by czuć się na pewnym i bezpiecznym, poziom zarobków nie zawsze jest wystarczający by oszczędzić. Niemniej jednak dziecko zazwyczaj bardzo mocno motywuje rodziców do działania. Szukania lepszych rozwiązań by ich rozwój nie był niczym zmącony. Rodzice potrafią dla swojego dziecka przewartościować swoje życie, ustalić nowe priorytety. I nie zawsze musi to oznaczać wyrzeczenie się samego siebie. Miłość i odpowiedzialność za nowe życie jest silniejsza, daje znacznie więcej niż jakiekolwiek pieniądze. Ktoś może powiedzieć, że to bardzo naiwne i może nieodpowiedzialne podejście. Jednak gdybyśmy rozważnie przyjrzeli się na co wydajemy pieniądze, wykorzystywali z rozwagą rzeczy już zakupione i bardziej o nie dbali, jest szansa, że kolejne dziecko, wcale nie będzie przysparzać więcej problemów finansowych.

To jaki stosunek do pieniędzy będą miały nasze dzieci wynika wprost z tego jak traktujemy finanse my. Czy o nich rozmawiamy, a jeśli tak, to w jaki sposób. Wychowanie powinno obejmować wszystkie aspekty życia, szczególnie tak ważne jak ekonomia, od której zależy to w jaki sposób będziemy żyli. Włączajmy dzieci w ten aspekt życia i pokazujmy im pożądane modele, a one same z dużą dozą prawdopodobieństwa uznają je za swoje w dorosłym życiu.